Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/ten-pomoc.glogow.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
szukam, z całą pewnością nie pracuje w ta¬kim miejscu!

ROZDZIAŁ TRZECI

szukam, z całą pewnością nie pracuje w ta¬kim miejscu!

Tammy nie wróciła na lunch. Zaniepokoił się, lecz Mad¬ge wyjaśniła mu, że panna Dexter wzięła ze sobą prowiant na cały dzień. Myśl, by pójść i sprawdzić, jak ona daje sobie radę, powróciła ze zdwojoną siłą.
Największa fotografia ukazywała młodą parę na traw¬niku przed niezwykle pięknym zamkiem z białego kamie¬nia. Obok nich jakiś starszy dżentelmen z miną dumne¬go dziadka trzymał na rękach Henry'ego. Jak wynikało z podpisu pod zdjęciem, był to niejaki Dominik, dawniej główny kamerdyner, a obecnie zarządca zamku. Z tyłu stała reszta służby, a wszyscy wyglądali na głęboko i autentycz¬nie wzruszonych.
Tammy upuściła plecak na podłogę, w ułamku sekundy znalazła się przy łóżeczku i porwała chłopczyka w objęcia. Wtuliła twarz w jego włoski. Dopiero teraz uwierzyła w to, co powiedział Mark. Rzeczywiście miała siostrzeńca. Henry istniał naprawdę, można było go dotknąć.
- Och, kochanie! Jak cudownie, że wreszcie jesteś w domu!
Dominik nawet nie mrugnął okiem.
- nie zrozumiał Mały Książę.
- Co się zmieniło?
Spojrzał na nią, a jego oczy błysnęły dziwnie.
- Jeśli jeszcze raz usłyszę frazę „następca tronu"...
Dominik miał rację. Zakochała się... I jednocześnie nie miał racji, ponieważ Mark z całą pewnością nie mógł ko¬chać jej.
- Możesz mi zaufać - powiedział cicho.
- Madge, czy zechciałabyś zająć się panną Dexter?
- Łaskawie przyjmuję...
- Ponieważ oboje jesteśmy rodziną Henry'ego i jedynymi osobami, którym zależy na jego dobru. Mnie naprawdę obchodzi jego los. I los mojego kraju. Ciąży na mnie ogrom¬

znam osobiście i są to rzeczywiście zbiry najgorszego sortu. Ale

Joann.
Przerwała połączenie; jej uwaga nie była już skupiona na
sobie na tyle, by uznać, że na pewno tak się nie stanie. Nie czuła się
- Nie mam pojęcia - jęknęła Joann, opadając na najbliższe
chłopca i mówić z dumą „to mój syn"!
wyznaczonej dacie. Od tego momentu Milla żyła jak w transie, jej
panem, który...
nieprzyjemna.
imprez towarzyskich. Cóż, albo Gallagher wyjechał z miasta, albo
- Byłam przywiązana do obydwu - syknęła. Wciąż pamiętała
silnika był coraz głośniejszy
się od myśli o Tierze Alverson. Czternastoletnia dziewczynka nie
sobie wejść do knajpy, co oznaczało, że będzie musiała poczekać na
Tylko raz, szeptało jej libido. Już samo to świadczyło o tym, jak
- Pierdol się - mruknęła Susanna, krzywiąc twarz. No proszę,

©2019 ten-pomoc.glogow.pl - Split Template by One Page Love